niedziela, 20 stycznia 2013

Deser truskawkowo - śmietanowy z galaretką


Ten deser to wspomnienie z dzieciństwa. Będąc małą dziewczynką często spędzałam ferie zimowe u mojej Cioci, która jednocześnie była moją Chrzestną. Pamiętam, że zabierała mnie do cukierni, a ja zawsze wybierałam ten sam przysmak: mus truskawkowy przekładany bitą śmietaną, z galaretką na wierzchu. Moi rodzice twierdzą, że zawsze od cioci wracałam nieco pulchniejsza, ale ja tego nie pamietam :D 

Składniki na 4 porcje:

  • 1 kg truskawek mrożonych lub świeżych (w sezonie)
  • 500 ml śmietany kremówki 30 lub 36 %
  • 3-4 łyżki cukru kryształu
  • 2 łyżki ekstraktu waniliowego
  • 3-4 łyżeczki cukru pudru
  • 1 galaretka ulubionego smaku (ja użyłam galaretki, która została mi z przygotowania pasiastych serc)
     
Galaretkę rozpuścić w dwóch szklankach gorącej wody, wystudzić. Przelać do płaskiego naczynia i odstawić do stężenia. Pokroić na mniejsze kawałki.
Rozmrożone truskawki zmiksować z cukrem kryształem za pomocą blendera na gładki mus. Wmieszać ekstrakt waniliowy. Śmietanę ubić na sztywno, pod koniec dodając cukier puder.
Układać warstwami zaczynając od truskawek i kończąc na bitej śmietanie. Wierzch ozdobić galaretką. Przed podaniem schłodzić w lodówce.

     Życzę smacznego!






piątek, 18 stycznia 2013

Pasiaste serca z galaretek


Pomimo, iż w tym roku nie obchodzę Walentynek, a emocjonalnie związana jestem co najwyżej z moim rowerem treningowym, to jednak "serduszkowy" klimat udzielił się i mnie. Mam w głowie kilka pomysłów na walentynkowe przysmaki, a oto jeden z nich. Pasiaste serca wyglądają uroczo, ale od razu zaznaczam, że ich przygotowanie zajmuje trochę czasu. Trzeba czekać, aż kolejne warstwy galaretki się zsiądą, by móc polać kolejną warstwę. Warstw jest 10, bo sobie tak wymyśliłam, ale równie dobrze można zrobić ich mniej. Dobór smaków również zależy od fantazji. Sposób jedzenia dowolny, ja proponuję pobawić się pałeczkami :D

Składniki na keksówkę o wymiarach 33 x 11 cm o pojemności 2,5 l (czyli 10 szklanek płynu):

  • 1 galaretka o smaku cytrynowym
  • 1 galaretka o smaku pomarańczowym
  • 1 galaretka o smaku truskawkowym
  • 1 galaretka o smaku agrestowym
  • 1,5 szklanki śmietany kremówki, płynnej
  • 0,5 szklanki mleka
  • 2-3 łyżki cukru
  • 4 łyżeczki żelatyny
  • 3 kieliszki likieru Blue Curacao
     
Keksówkę wysmarować odrobiną oleju i wyłożyć folią spożywczą. 
Każdą galaretką rozpuścić w dwóch szklankach gorącej wody. Pozostawić do wystygnięcia. 
Żelatynę zalać niewielką ilością gorącej wody. Mieszając rozpuścić i odstawić na bok. Śmietanę, mleko i cukier zagotować w rondlu. Zestawić z ognia i dodać rozpuszczoną żelatynę. Dobrze wymieszać. Gdy masa wystygnie dodać niebieski likier.
Odmierzyć jedną szklankę cytrynowej galaretki i wlać pierwszą warstwę do keksówki. Wstawić do lodówki, by stężała. To samo zrobić z pozostałymi galaretkami: 1 szklanka pomarańczowej, 1 szklanka truskawkowej, a następnie 1 szklanka śmietanki z Blue Curacao i dalej 1 szklanka galaretki agrestowej. Dokładnie to samo uczynić z pozostałymi galaretkami. W sumie wszystkich warstw jest 10. Zostawić na całą noc w lodówce, by solidnie stężała.
Galaretki czekające na swoją kolej trzeba mieszać od czasu do czasu, by powstrzymać zbyt szybkie tężenie. Natomiast masę śmietanową można delikatnie podgrzać i dobrze wymieszać.
Na wierzch formy w galaretką przyłożyć odpowiedniej długości deskę i ostrożnie obrócić. Delikatnie zdjąć keksówkę, a z galaretki ściągnąć folię. Kroić na plastry ostrym nożem, a następnie za pomocą foremki wycinać tęczowe serca.
Z resztek galaretki można zrobić deser, układając w wysokiej szklance na zmianę warstwę pokrojonej na mniejsze kawałki galaretki z warstwą ubitej z dodatkiem cukru pudru śmietany kremówki.

     Życzę smacznego!





czwartek, 10 stycznia 2013

Tort bezowy z kremem krówkowym i czarnymi porzeczkami


Moja wariacja na temat tej bezy z Moich Wypieków. Tort zrobiłam na urodziny mojego Taty na samym początku stycznia, ale zniknął tak szybko, że nie zdążyłam zrobić zdjęć. Ponieważ został okrzyknięty najlepszym wypiekiem, jaki do tej pory zrobiłam, zdecydowanie musiał sie znaleźć na moim blogu. Upiekłam go powtórnie, na pewno się nie zmarnuje. Jest pyszny. Słodki krówkowy krem idealnie komponuje się z kwaśnymi czarnymi porzeczkami. Do dekoracji użyłam galaretki o smaku czarnej porzeczki. Bardzo polecam.

Składniki na jeden blat bezowy:

  • 4 białka
  • szczypta soli
  • 180 g cukru
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 50 g mielonych orzechów laskowych (moża użyć też włoskich)
  • 50 g posiekanych słupków migdałów (lub migdałów bez skórek)
     
Na arkuszu papieru do pieczenia narysować ołówkiem okrąg o średnicy ok. 23 cm (najłatwiej będzie obrysować dno tortownicy). Podczas pieczenia beza się rozleje i po upieczeniu będzie miała ok. 27-28 cm średnicy. Papier przełożyć na blachę i odstawić na bok.
Za pomocą miksera białka ubić na sztywną pianę. Pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier, łyżka po łyżce, cały czas ubijając. Gdy kryształki cukru nie będą już wyczuwalne między palcami, dodać przesianą mąkę ziemniaczaną, sok z cytryny i zmiksować. Dodać orzechy oraz migdały i delikatnie wymieszać za pomocą łopatki.
Masę przełożyć na papier do pieczenia i rozprowadzić równo na okręgu.
Piec w temperaturze 180°C przez 5 minut z termoobiegiem (ja włożyłam do zimnego piekarnika), następnie zmniejszyć temperaturę do 130°C i piec jeszcze ok. 70-75 minut (również z termoobiegiem). Wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i pozostawić do całkowitego wystygnięcia.
Upiec drugi blat według powyższych wskazówek. Blaty najlepiej przygotować poprzedniego dnia.

Krem krówkowy:

  • 750 ml śmietany kremówki 30 lub 36 % (dobrze schłodzonej)
  • 1 puszka (500 g) mleka słodzonego gotowanego (np. S.M. Gostyń, jest rewelacyjne)

Dodatkowo:

  • 1 opakowanie (400 g ) świeżych lub mrożonych czarnych porzeczek
  • 1 galaretka o smaku czarnej porzeczki
     
Galaretkę przygotować według instrukcji na opakowaniu. Wylać do szczelnej tortownicy lub na blachę i wstawić do lodówki, by stężała.
Czarne porzeczki rozmrozić. Odcedzić na sitku z nadmiaru soku.
Śmietanę ubić, a następnie stopniowo dodawać łyżką zagęszczone mleko. Masę podzielić na 4 części.
Jeden blat ułożyć na paterze, rozsmarować pierwszą porcję śmietany. Na śmietanie równomiernie rozłożyć połowę (200 g) czarnych porzeczek. Przykryć drugą porcją śmietany. Ułożyć drugi blat bezowy i powtórzyć nakładanie śmietany oraz porzeczek.
Udekorować gwiazdkami lub kwiatkami wyciętymi z galaretki za pomocą foremek. Przed podaniem schłodzić w lodówce. Kroić nożem z ząbkami. Chrupiąca beza z czasem nasiąka krówkową bitą śmietaną i wtedy nie ma już żadnego problemu z krojeniem.

     Życzę smacznego!





wtorek, 8 stycznia 2013

Tisane ze świeżej mięty z miodem


Jeżeli miałaś/eś podły dzień, jeżeli żyjesz pod presją i w ciągłym biegu, jeżeli boli Cię brzuch, bo zjadłaś/eś wczoraj kebaba od "Turka", jeżeli rzucił Cię facet/dziewczyna, jeżeli nie udało Ci się kupić wymarzonych szpilek, czy też wymarzonego iPhona, jeżeli czujesz, że Twoje życie jest do bani, zaparz sobie miętowe tisane, osłodź odrobiną miodu, usiądź w ulubionym fotelu i odpręż się, delektując delikatnym smakiem tego gorącego napoju. Oczywiście nie rozwiąże to wszystkich Twoich problemów (te żołądkowe na pewno), ale przez chwilę poczujesz się, jakbyś był/była gdzie indziej.
Tisane to po prostu ziołowa bezkofeinowa herbatka, napar, wywar z ziół lub przypraw. Smakuje zupełnie inaczej niż herbatka miętowa zaparzona z torebki. O wiele lepiej! 
Przepis mało odkrywczy i mało skomplikowany, ale jeżeli posiadasz zbędną miętę, to zaparz tisane, nim listki mięty zwiędną. Naprawdę polecam.

Składniki na 2-4 porcje:

  • 1 duży pęk świeżej mięty
  • miód do smaku (użyłam gryczanego)
     
Miętę umyć, odłożyć kilka listków do dekoracji, a resztę (razem z łodygami) włożyć do czajniczka lub dzbanka. Zalać wrzącą wodą i parzyć przez 3-5 minut pod przykryciem. Napar pozostanie przezroczysty, lekko żółtego koloru nabierze od miodu. Nalać do ulubionej filiżanki, osłodzić łyżką miodu. Udekorować pozostałymi listkami mięty, usiąść w fotelu i delektować się!

     Życzę udanego relaksu!





niedziela, 6 stycznia 2013

Sernik z białą czekoladą i jagodami


Ten post powstał w odpowiedzi na negatywny komentarz anonimowej czytelniczki pod sernikiem z białą czekoladą i żurawiną. Pani napisała, że korzystała z tego przepisu i "bryja jej wyszła". Bardzo mi przykro z tego powodu i faktycznie zaczęłam się zastanawiać czy może o czymś zapomniałam, nie wpisałam jakiegoś składnika lub coś innego pomotałam? Upiekłam zatem taki sam sernik, używając tych samych składników w tych samych ilościach, jedyną innowacją było użycie mrożonych jagód (200 g) zamiast mrożonej żurawiny (300 g). Również do polewy użyłam mniejszej ilości czekolady, bo tylko pół tabliczki (50 g) i 2-3 łyżki śmietany kremówki 30%. Poza tym nic się nie zmieniło.
Sernik wyszedł idealnie, więc będę bronić tego przepisu do upadłego. Nie będę po raz kolejny cytować tej samej receptury, natomiast wypunktuję kilka zasad, których się trzymam, gdy piękę tego typu serniki:




  1. Wszystkie składniki na sernik muszą być w temperaturze pokojowej!!! Trzeba je zatem odpowiednio wcześniej wyjąć z lodówki (ser, jajka, śmietana, ewentualnie mascarpone). Śmietana przeznaczona na polewę też ma być w temperaturze pokojowej.
  2. Ja używam okrągłej silikonowej tortownicy ze szklanym dnem, sprawdza się idealnie do tego typu serników. Brzegi wychodzą równe i nic nie przywiera. Trzeba się jednak upewnić, że nie przecieka. Taką tortownicę należy umieścić na większej blaszce, gdyż owoce lubią puszczać sok. Nie będziemy musiały potem czyścić całego piekarnika. Czasem używam też prostokątnej formy z wyjmowanym dnem, tę formę wykładam pergaminem, bo nie jest do końca szczelna.
  3. Ser z wiaderka się nie nadaje!!! Tłusty ser twarogowy trzeba zmielić trzy razy (nie raz, nie dwa, a właśnie trzy!).
  4. Piekarnik nagrzać do temperatury 175-180°C.
  5. Ser z innymi składnikami trzeba mieszać jak najkrócej, by nie rozrzedzić konsystencji masy serowej bardziej niż to konieczne. Trzeba utrzymać ją jak najbardziej gęstą! Najlepiej któtko zmiksować ser z cukrem pudrem (na wolnych obrotach) i kolejno dodawać jajka, króciutko miksując po każdym dodaniu. Resztę składników trzeba wymieszać łopatką.
  6. Biała czekolada, rozpuszczona w kąpieli wodnej wraz ze śmietaną, nie może być zbyt ciepła. Trzeba ją dobrze wystudzić i wtedy dodać do masy serowej, najlepiej partiami, delikatnie mieszając łopatką.
  7. Masę serową przełożyć do formy, lekko potrząsnąć, by powierzchnia była równa. Równomiernie rozsypać mrożone owoce na powierzchni sernika.
  8. Włożyć do piekarnika nagrzanego do 175-180°C i piec dokładnie 15 minut (ja serniki piekę bez termoobiegu). Potem trzeba zmniejszyć temperaturę do 120°C i piec jeszcze 1,5 godziny. Po tym czasie nie należyć wyjmować sernika od razu z piekarnika, a uchylić lekko drzwiczki i pozostawić go, by tak wystygł (najlepiej na całą noc). 
  9. Rano rozpuścić czekoladę ze śmietaną w kąpieli wodnej (dno miseczki, w ktorej rozpuszczamy czekoladę nie może dotykać gotującej się wody w garnku). Polać sernik polewą i schować do lodówki na ok. 2 godziny.
  10. Sernik najepiej kroić nożem zanurzonym we wrzątku (musi być suchy, więć trzeba go polać wrzątkiem, wytrzeć i dopiero wtedy kroić). Czynność powtarzać.
  11. Na koniec osobista uwaga: zdecydowanie do tego sernika polecam bardziej kwaśne owoce, np. żurawinę, czy też czarną porzeczkę, by zrównoważyć słodkość białej czekolady. Z jagodami wyszedł taki lajtowy, ale myślę, że dla dzieci w sam raz. Dla mnie zbyt mdły, ale ja lubię zdecydowane smaki i jestem ogromną fanką kwaśnego ;)

         Życzę udanych wypieków!





sobota, 5 stycznia 2013

Ciasteczka pomarańczowe


Delikatnie pomarańczowe ciasteczka. Po upieczeniu kruche, ale po posmarowaniu dżemem robią się miękkie. Idealne do popołudniowej herbaty. W dodatku bardzo szybkie w przygotowaniu.
Przepis zaczerpnięty z książki pt. "Muffiny. Małe, ale za to pyszne", Grupa wydawnicza VEMAG, str. 199.

Składniki na ok. 20 sztuk:

  • 125 g masła
  • 125 g cukru
  • 1 jajko
  • 200 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 szczypta soli
  • skórka starta z 1 pomarańczy (uprzednio wyparzonej)
  • 2 łyżki ekstraktu pomarańczowego (można pominąć)

Piekarnik rozgrzać do temperatury 170-180°C (w zależności od rodzaju piekarnika). Blachę do pieczenia wysmarować tłuszczem lub wyłożyć pergaminem.
Masło z cukrem utrzeć na pulchną masę za pomocą miksera. W trakcie wbić jajko i dalej ubijać. Wmiksować skórkę pomarańczową.
Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i solą, dodać do masy jajecznej i wymieszać wszystko za pomocą łopatki.
Ciasto ma na tyle luźną konsystencję, że nadaje się do wyciskania przez maszynkę do ciasteczek. Jednak ja za pomocą dwóch łyżek formowałam z ciasta coś na kształt "łódeczek", układałam na blasze, a potem lekko spłaszczałam za pomocą widelca.
Piec 12-14 minut (w zależności od wielkości ciasteczek) na środkowym poziomie piekarnika (ja piekłam bez termoobiegu). Ciasteczka pozostawić do wystygnięcia.

Dodatkowo:

  • 2 łyżki dżemu pomarańczowego
  • 3 łyżki soku wyciśniętego z pomarańczy
  • listki mięty do przybrania

Dżem pomarańczowy utrzeć na gładko z sokiem pomarańczowym. Tak przygotowaną glazurą posmarować wystudzone ciasteczka i ozdobić listkami mięty.

     Życzę smacznego!






Udział w akcjach kulinarnych:

    Ciastka na jeden kęs - NAGRODA